Wywiad z Tomaszem Żądło

Tomasz Żądło to 21 letni mieszkaniec Staszowa, który swymi odważnymi działaniami stał się wzorcem do naśladowania. Tomek od urodzenia boryka się ze swoją niepełnosprawnością, a pomimo tego prężnie działa jako student teologii. Założył on bowiem organizację przykościelną, która ma na celu zrzeszenie i pomoc osobom niepełnosprawnym.

 

Staszow.com: Witam Cię Tomku! Może na początek opowiedz coś o sobie. Jesteś osobą dość rozpoznawalną w Staszowie, ale być może jeszcze nie wszyscy Cię znają. Opowiedz nam czym zajmujesz się na co dzień.

 

Tomasz Żądło: Na co dzień prowadzę Centrum Ochotników Cierpienia w Staszowie przy kaplicy w szpitalu staszowskim. Moim opiekunem duchowym jest ksiądz Roman Tadeusz Hnat, który podjął się opieki duchowej i posługi w szpitalu. Próbujemy rozwinąć dzieło księdza Luigiego Novarese, który był założycielem m.in. „Cichych Pracowników Krzyża” oraz „Ochotników Cierpienia”.

 

 

Staszow.com: Czym zajmujesz się oprócz prowadzenia Centrum Ochotników Cierpienia?

 

T.Ż.: Oprócz tego zajmuję się studiowaniem teologii i byłem organizatorem Marszu w Obronie Życia.

 

Staszow.com: Twoje studia ściśle wiążą się z prowadzeniem Centrum?

 

T.Ż.: Pokrywa się to ze sobą. Teologia jest nauką o Bogu, więc są to sprawy bardzo bliskie.

 

Staszow.com: Skąd narodził się pomysł aby założyć Centrum Ochotników Cierpienia?

 

T. Ż.: Ten pomysł narodził się w Przemyślu, kiedy należałem do Ruchu Czystych Serc. Byłem tam na kongresie osób niepełnosprawnych i tam poznałem księdza Janusza Malskiego, który obecnie jest moderatorem Cichych Pracowników Krzyża w Głogowie. Cisi Pracownicy Krzyża i Ochotnicy Cierpienia przypisują sobie to samo dzieło. Najpierw powstali Ochotnicy Cierpienia, a potem Cisi Pracownicy.

 

Staszow.com: Czym te organizacje się ogólnie zajmują?

 

T.Ż.: Te organizacje żyją postanowieniami Luigiego Novarese, a on zajmował się tym, aby powstawały szkoły dla osób niepełnosprawnych, żeby te osoby były aktywnym podmiotem w kościele i życiu społecznym i kulturalnym. Novarese chciał, aby niepełnosprawni byli po prostu aktywni.

 

Staszow.com: A czym zajmuje się Twoje Centrum Ochotników w Staszowie?

 

T.Ż.: Ogólnie chodzi o to żeby osoby niepełnosprawne ofiarowały swoje cierpienie za nawrócenie grzeszników z całego świata.

 

Staszow.com: Jak to wygląda w praktyce?

 

T.Ż: Zrzeszamy osoby chore i niepełnosprawne i mamy na celu wspólne spotkania, wspólne dzielenie się swoimi problemami, rozmawiać o nich, omawiamy plan na każde następne spotkanie… Często śpiewamy naszą ulubioną piosenkę „Pozwól mi uwierzyć Panie”, którą można usłyszeć na stronie internetowej Centrum Ochotników Cierpienia…Ja uważam, że osoba niepełnosprawna nie powinna być zamknięta w czterech ścianach. Ja próbuję tym osobom udowodnić, że można inaczej żyć i cały czas działam w porozumieniu z różnymi organizacjami kościelnymi.

 

Staszow.com: Czy są jeszcze w Polsce gdzieś takie Centrum Ochotników Cierpienia?

 

T.Ż.: Obecnie takie organizacje są w 12 diecezjach. Ja jestem liderem diecezji sandomierskiej.

 

Staszow.com: Czy każdy człowiek może korzystać z takiej organizacji?

 

T.Ż.: W statucie są określone warunki, że musi to być osoba chora lub niepełnosprawna, która chce się pogodzić ze swoim cierpieniem. Pogodzenie się z cierpieniem nie jest wcale takie łatwe, bo trzeba do tego dojrzeć duchowo.

 

Staszow.com: A czy osoby, które nie są niepełnosprawne mogą jakoś uczestniczyć w życiu Twojej organizacji?

 

T.Ż: Tak- mogą, bo te osoby stają się współbratem chorego.

 

Staszow.com: Czyli na spotkania mogą przychodzić także osoby zainteresowane pomocą osobom niepełnosprawnym?

 

T. Ż.: Ja bym chciał tutaj taki apel skierować do osób, jeżeli są tutaj takie osoby ze Staszowa zainteresowane wolontariatem… Takich osób potrzebujemy. Ja bym bardzo chciał prosić o wsparcie wspólnoty.

 

Staszow.com: Jak wygląda przykładowe spotkanie?

 

T.Ż.: Spotkanie zaczyna się od mszy świętej. W mszy świętej każdy z nas ma jakieś zadanie w oprawie liturgicznej. Ktoś śpiewa, ktoś czyta… Ja jako animator przygotowuję konferencję. Mamy tam w szpitalu takie miejsce, gdzie możemy usiąść przy ciastku herbacie i wspólnie porozmawiać. Te spotkania odbywają się w szpitalnej kaplicy. Prowadzę je ja wspólnie z księdzem Romanem Tadeuszem Hnatem.

Staszow.com: Kto Ci jeszcze pomaga w realizacji działań związanych z COC?

 

T.Ż: W realizacji działań pomagają mi dużo rodzice też, bo wożą mnie w różne miejsca np. ostatnio na Diecezjalny Dzień Służby zdrowia czy do Centrali Cichych Pracowników Krzyża w Głogowie…no i tam są dla animatorów różne szkolenia i rekolekcje.

 

Staszow.com: Dla osoby niepełnosprawnej prowadzenie takiej organizacji to spory wysiłek. Skąd bierzesz siłę i inspirację do dalszego działania?

 

T.Ż.: Ja tutaj znowu pozwolę sobie użyć terminologii teologicznej… Po prostu Pan Bóg daje mi siłę do tego żeby funkcjonować i daje mi poprzez ludzi siłę do własnego rozwoju. Co prawda jest dużo problemów, ale my z księdzem Hnatem się nie poddajemy i zawsze mówię: „Alleluja i do przodu!” i się nie poddaję (śmiech).

 

Staszow.com: Czy chciałbyś coś dodać jeszcze od siebie?

 

T.Ż: W maju nieuchronnie zbliża się beatyfikacja księdza Luigiego Novarese, który jest ojcem założycielem Centrum Ochotników Cierpienia. Novarese sam był chory na gruźlicę kości, więc może dlatego tak potrafił zrozumieć osoby cierpiące i odkrył ich wartość.

 

Staszow.com: Dużo kontrowersji wzbudza sama nazwa Twojej organizacji. Dlaczego akurat taka nazwa i skąd się wzięła?

 

T.Ż.: Dlatego, że Papież Jan Paweł II powiedział, że gdyby ta nazwa została zmieniona straciła by ona sens. Nazwa jest kontrowersyjna, ale ma sens.

 

Staszow.com: Jakie jest Twoje marzenie?

 

T.Ż.: Moim marzeniem jest żebyśmy mieli w COC 15 osób, bo moglibyśmy się starać o osobowość kościelną i moglibyśmy się zarejestrować w Krajowym Rejestrze Sądowym, bo z tego tytułu mielibyśmy wiele korzyści. Jeśli zmieniłby się nam statut moglibyśmy otrzymywać pomoc finansową. Było by łatwiej o sponsorów. Jeszcze tylko chciałem dopowiedzieć, że walczymy np. o podjazdy dla niepełnosprawnych, żeby nie byli wykluczeni z życia katolickiego.

 

Staszow.com: Dziękuję za wywiad. Myślę, że wiele informacji uzyskaliśmy na temat COC w Staszowie. Życzę Ci dalszego rozwoju i spełnienia marzeń.

 

T.Ż. Również dziękuję.