Fajki „Stambułki”

Staszów wybijał się w przeszłości przede wszystkim jako miasto rzemiosłamanufaktur. Znany był szeroko z dobrego płótna, szabel zwanych staszówkamifajek. Tym ostatnio wymienionym wytworem ceramicznym chciałem się zająć, jako że istnieje w światku fajcarzy i kolekcjonerów pojęcie „fajka staszowska”.

Nie wiadomo dlaczego właśnie Staszów wyróżniał się w produkcji fajek. Wszak warsztatów i wytwórni ceramicznych dawniej w Polsce było dużo. W naszym regionie kilkadziesiąt. Być może glina używana w miejscowym garncarstwie – najlepiej nadawała się do tego celu. A może po prostu staszowscy kupcy byli najbardziej obrotni i wyszukali sobie atrakcyjne kontrakty?

W każdym razie, kiedy w Staszowie około 1821 r. uzyskano patent na nową produkcję, czynnych było kilka warsztatów garncarskich, a od połowy ubiegłego wieku zaczęła także działać wytwórnia wyrobów z fajansu iterakoty. Produkowano głównie – oboknaczyńkafli – kałamarze,popielniczkiwazony etc. Wychodzące ze Staszowa ceramiczne przyrządy do palenia tytoniu miały wyciśnięte na powierzchni nazwiska, m.in. GrosmanSzajbman Szpilfogeli przede wszystkim Kunstler. Właścicielami wytwórni byli głównie Żydzi, ale bezpośrednio wytwarzaniem glinianych fajek (a właściwie to tylko główek do nabijania tytoniu) zajmowały się polskie warsztaty. Kształt i ornament tej ceramicznej galanterii narzucał odbiorca, a ten mieszkał w różnych stronach świata, Jednak najwięcej fajek szło do Rosji (w 1826 r. wywieziono ich do tego kraju 743 tuziny), Turcji i na Bliski Wschód, Świadczyć może o tym orientalna ornamentyka, gęsta i wzorzysta, Takie bowiem upodobania estetyczne mieli tutaj fajcarze. Zresztą na te wyroby używano powszechnie nazwy stambułka

W kolekcji numizmatycznej Lucjana Zaczkowskiego (Staszowskie Koło Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego) znajduje się fajka, która na główce ma wyrzeźbiony półprofil Turka owiniętego turbanem.

Egzotyczni importerzy chwalili sobie staszowskie wyroby, co wywołało okresową, trwającą około 100 lat, koniunkturę ceramiczną nad Czarną. Sędziwy Stanisław Janik, zasłużony działacz strażacki, pochodzący z rodziny o dużych tradycjach garncarskich, powiedział mi, że jego ojciec oraz dwaj stryjowie należeli do cechu garncarzy, który był najbardziej popłatny. Prowadzili własny warsztat garncarski przy ulicy Gęsiej (obecnie Długa). Pracowali jednak też dla kupców żydowskich, którzy założyli w mieście kartel i mieli wyłączność na skup i sprzedaż produktów od garncarzy. Oni to określali zamówienia, narzucali formy i wzory, oczywiście, dyktowali ceny. Oni też opanowali organizację produkcji i zbytu fajek Janikowie chętnie brali te zlecenia, gdyż była to robota specjalna i dobrze płatna. Gotowy wyrób oddawali żydowskim kupcom. Zdaje się, że końcowy etap produkcji odbywał się w fabryce Kunstlera i stąd szły one w świat.

Trudno dziś określić dokładną wielkość produkcji, kierunki zbytu i eksportu, liczbę zatrudnionych przy tym rzemieślników, Zapewne pracowano „pod” konkretne zamówienie i dla wielu garncarzy nie była to główna produkcja. Fajki, wyroby przecież niewielkie, utykano zapewne w piecu do wypalenia między większymi naczyniami. W każdym razie w obrębie starego Staszowa (m.in. przy ul. Opatowskiej 41) istniała na pewno jedna duża wytwórnia Kunstlera i działało w różnych okresach kilkanaście warsztatów. Na początku XX w. fajki produkował Izak Goldfarb.

Zanik garncarstwa staszowskiego nastąpił w międzywojniu. Ceramicy ustąpili miejsca szewcom i wkrótce miasto zaczęło być znane z butów. O fajeczkach glinianych powoli zapomniano. Ponoć tuż po II wojnie światowej do władz miasta przyszło jeszcze z Turcji duże zamówienie na zakup fajek

Wykopy i roboty ziemne w obrębie miasta raz po raz ujawniają gliniane skarby. Zrodziła się nawet nad Czarną nowa dziedzina amatorskich poszukiwań, zwana „archeologią fajczarską”. Kilku staszowian ma w swoich zbiorach niewielkie kolekcje tych oryginalnych wyrobów artystycznych. Nigdzie nie ma jednak dużej kolekcji, która by dawała obraz bogactwa wzorów i form tej nietypowej wytwórczości.

Źródło: Monitor Staszowski

Fajka z kolekcji Artura Komorowskiego.